Meal prep obiady na tydzień

Meal prep obiady na tydzień

Witam was w trzecim odcinku meal preparation. Jak pisałam w części pierwszej będę wrzucała tu inspiracje z mojego gotowania na zapas. Tutaj możecie zajrzeć do odcinka drugiego.

Tym razem wpis z gotowania sobotniego.
Sporo się udało, ale miałam też pomocników.
Tym razem gotowanie od podstaw, począwszy od filetowania mięsa, przez mielenie go i tworzenie dań – wiemy co jemy i ekonomiczniej to wychodzi, a jak ktoś nam pomaga to nawet i nie jest czasochłonne.

Gar rosołu, gar klopsików, gar kotletów – nam to wystarczy na główne dania na tydzień – będziemy tylko dogotowywać dodatki w postaci węglowodanów i robić surówki.

To co udało nam się przygotować zamieszczam – może ktoś skorzysta z pomysłów.

 

 

 

PRZEPIS NA MEAL PREP  – OBIADY NA TYDZIEŃ

  1. Kurczak filetowanie mięsa – zaczęłam od tego. Miałam ok 3,5 kg ćwiartek z kurczaka. Mięso odkroiłam od kości, starałam się dość dokładnie, ale ja w kuchni nie działam raczej z aptekarską precyzją tylko z fantazją i z tym by szybciej było i łatwiej 😉
    Wyszło mi z tego ok 2,3kg mięsa i kości.


  2. Rosół – do jego przygotowania użyłam kości kurczaka i dużej ilości warzyw.
    Zaczęłam od tego, że na niewielkiej ilości oliwy podsmażyłam kości, kiedy się zarumieniły wyjęłam je i znów na oliwie zezłociłam 3 duże cebule pokrojone w ćwiartki.
    Do cebuli dodałam kości, włoszczyznę z porem i ćwiartką kapusty, sporo przypraw: 4 liście laurowe, ok 15szt ziela angielskiego, sól, pieprz, imbir, czosnek, suszoną natkę pietruszki, suszone płatki papryki – no ja sporo zawsze dodaję przypraw i warzyw ale dzięki temu rosół na kościach jedynie wychodzi mega i nic się nie marnuje.
    Polecam!


  3. Mięso mielone. Oddzielone od kości mięso zmielił mi w maszynce mój syn. Mielone z kurczaka jest smaczne, sama czynność zajmuje kilka chwil a wiemy co jemy.


  4. Mrożenie mielonego mięsa – Z powstałego mięsa mielonego oddzieliłam 2 porcje po ok pół kilograma, zawinęłam je szczelnie w torebki i do zamarażarki – gotowe mielone na przyszłe obiady.


  5. Mięso mielone z fasolą. Po przepytaniu rodziny co chcieliby zjeść z mielonego padło na pulpeciki i kotlety mielone.
    Taki też obraliśmy zamysł.
    Zostało mi ok 1,3 kg mięsa na te dania.
    Ostatnio w ramach zjadania większej ilości warzyw a mniejszej mięsa testuję z bardzo smacznym skutkiem dodawanie do mielonego warzyw strączkowych.
    I tak puszka fasoli na pół kilograma mięsa zwiększa objętość dania, zwiększa jego walory zdrowotne i odżywcze a przy tym, nie umniejsza smaku.
    Na podwójna ilość mięsa odsączyłam dwie puszki białej fasoli i syn zmielił mi je maszynką do mięsa.


  6. Kotlety i pulpety – doprawianie.
    1,3kg mięsa mielonego plus dwie puszki fasoli białej plus syn zmielił mi przez maszynkę 3 duże cebule.
    Do tego 2 duże jajka, 1 szklanka ugotowanego ryżu (pozostała z obiadu z dnia poprzedniego), pół szklanki płatków quinoa (możecie wziąć inne, ja już chciałabym zużyć te), 2 łyżki suszonej natki pietruszki, 1 łyżeczka czosnku granulowanego, pół łyżeczki imbiru mielonego, 1 łyżeczka pieprzu, 3 łyżeczki soli himalajskiej, 2 łyżeczki słodkiej papryki.
    Masę dokładnie wyrabiamy, dzielimy na pół – jedna część na kotlety, druga na pulpety.


  7. Kotlety – z powstałej masy moja córka smażyła kotlety. Łyżką nabierała masę, zwilżonymi w wodzie rękami formowała kotlety, obtaczała je w panierce i smażyła na oliwie na złoto z obu stron.
    Wyszło nam 21 sztuk.
    Zwykle na jeden obiad schodzi nam ok 7 sztuk.
    Tego dnia zaplanowane mieliśmy na obiad burgery. Drugą porcję włożyłam do pojemnika zamykanego do lodówki na dalsze obiady. Trzecią siódemkę zamroziłam – albo będą na obiad pod koniec tygodnia, albo kiedyś tam kiedy najdzie nas ochota.

  8. Pulpety – z drugiej części doprawionej masy ulepiłam pulpeciki. Porcje mięsa formowałam zwilżonymi w wodzie rękami i układałam na talerzu.
    Zagotowałam w garnku sos – miałam ok 500ml zawekowanego sosu pomidorowo – kokosowego z czwartkowego meal prepu, więc po prostu wlałam go do garnka dodając szklankę wody i przyprawy. Gdybym sos zaczynała od podstaw, też zrobiłabym pomidorowo – kokosowy bo jest mega szybki i smaczny (przepis tu).
    Do wrzącego sosu wrzuciłam pulpeciki, zmniejszyłam grzanie i na wolnym ogniu pod przykrywką pyrkały ok 20 min.
    Dużo ich wyszło, wystarczy zapewne na 2-3 obiady.
    Po wystudzeniu poszły do lodówki.
    Mogą w niej leżeć spokojnie do 5 dni.
    Świetnie się też mrożą.

  9. Ugotowany makaron – makaronu gotuję zwykle na dwa obiady od razu (100g na osobę). Część zjadamy od razu (pomidorowa lub rosół u nas zawsze w lodówce), drugą część po wystudzeniu przekładam do pudełek i do lodówki. Może stać do 2 dni. Taki makaron można też w razie potrzeby zamrozić. Zajrzyjcie też do wpisu Jak ugotować makaron al dente.


  10. Poszatkowana kapusta biała – gotowa na surówki typu coleslaw albo do gotowania czy smażenia.
    Kapustę obieram z wierzchnich liści i szatkuję na cieniutkie paseczki, solę odrobinę i mieszam (posolenie sprawia, że kapusta nie wysycha i jest świeża).
    Przekładam do zamykanego pudełka i przechowuję w lodówce do 3-4 dni.


  11. Umyty i gotowy jarmuż – liście jarmużu wrzucam do dużej miski z zimną wodą i zostawiam na godzinkę. Potem dokładnie płuczę i odwirowuję w suszarce do sałaty.
    Przekładam do dużego, zamykanego pudełka i chowam do lodówki.
    To sprawia, że moi domownicy chętniej i częściej sięgają po warzywa do każdego posiłku.
    Taki jarmuż jest gotowy do koktajli, warzyw z patelni albo na parze, jako dodatek do sadzonych jajek czy omletów itd. Zajrzyjcie też do wpisu Jak przechowywać zieleninę.


  12. Umyta i gotowa sałata – odrywam liście sałaty, wrzucam do dużej miski z zimną wodą i zostawiam na godzinkę. Potem dokładnie płuczę i odwirowuję w suszarce do sałaty.
    Przekładam do dużego, zamykanego pudełka i chowam do lodówki.
    To sprawia, że sałata nabiera chrupkości i jest zawsze pod ręką, kiedy mamy na nią ochotę, gotowa do jedzenia.
    To sprawia też, że moi domownicy chętniej i częściej sięgają po warzywa do każdego posiłku. Zajrzyjcie też do wpisu Sposób na chrupiącą sałatę.


 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.