Cześć!

Witam się z wami wieczorową porą.

Przychodzę dziś z prezentacją książki, która ostatnio udało mi się przeczytać ( a łatwo mi nie jest ostatnio wygospodarować czas na czytanie. Jestem mamą czterech pociech, w tym jednego niemowlaka. Dwójka moich dzieci jest w edukacji domowej i właśnie finiszujemy rok, więc pracy naprawdę dużo!).

 

„Kto zdradziła Anne Frank” Rosemary Sullivan, Wydawnictwo Harper Collins

Szczerze wam powiem, że stosunek do tej książki miałam dwojaki. Kiedy zobaczyłam ją w nowościach wydawniczych to bardzo zaciekawił mnie jej opis i tak, chciałam bardzo ją przeczytać.

Z drugiej jednak strony kiedy doszła do mnie to jakoś tak leżała i nie mogłam się za nią zabrać. To co dzieje na świecie, ta wojna na Ukrainie bardzo mnie smuci, martwi, sprawia że nie mogę uwolnić się od natrętnych myśli a przecież historia Anny Frank to również wojenne klimaty.

Jak zapewne wszyscy wiemy Anna Frank była żydowską dziewczynką, nastolatką właściwie, która wraz z rodzicami i siostrą (i czterema innymi osobami) ukrywała się w amsterdamskiej oficynie w czasie drugiej wojny światowej. Podczas pobytu tam (ponad dwa lata) pisała dziennik, po latach wydany i czytany przez miliony ludzi. Historia ta jednak nie zakończyła się pomyślnie. Anna i wszystkie osoby z oficyny zostali aresztowani przez nazistów i zesłani do obozu koncentracyjnego.

Korzystając z nowoczesnej technologii, niedawno odkrytych dokumentów i wyrafinowanych metod śledczych, międzynarodowy zespół ekspertów – prowadzony przez zafascynowanego sprawą emerytowanego agenta FBI – ostatecznie rozwiązał zagadkę, która od zakończenia II wojny światowej intrygowała kolejne pokolenia: kto wydał Anne Frank i jej rodzinę? I dlaczego?

Ta książka to pasjonująca relacja z tej misji. Rosemary Sullivan przedstawia śledczych, wyjaśnia motywy zarówno ukrywających się, jak i ich prześladowców, oraz kreśli sylwetki podejrzanych. Całość dopełnia plastycznymi obrazami Amsterdamu z czasów wojny – miejsca, w którym bez względu na zamożność, wykształcenie czy podejmowane środki ostrożności nigdy nie było wiadomo, komu można zaufać.