Recenzje
Trzyfunkcyjny opiekacz, gofrownica, grill Venga SWM1 3w1 – test
Około miesiąca temu dostałam od portalu www.urodaizdrowie.pl urządzenie do przetestowania i wyrażenia o nim swojej opinii.
Przez ten miesiąc intensywnie urządzenie męczyłam, nie tylko zresztą ja bo również moja rodzina i i mam już trochę przemyśleń na jego temat, które przedstawiam poniżej.
Opis:
Trzyfunkcyjny opiekacz, gofrownica, grill Venga SWM1 3w1
3 wymienne płyty grzewcze
– płyta do przygotowania kanapek typu sandwich
– płyta do grilla
– płyta do pieczenia gofrów
• moc 750W
• zasilanie 230V/50Hz

Wygląd:
Opiekacz jest koloru czarnego z wykończeniem ze stali szlachetnej, które akurat mi się podoba, choć jest mało funkcjonalne bo znać każde dotknięcie palcem.
Zatrzask zamykający opiekacz wygląda dość solidnie i przez miesiąc użytkowania niż złego się z nim nie działo. Nie pękł, nie wyłamał się, jak zdarzało się to we wcześniejszych maszynach, których używałam.
Podczas pracy urządzenia, uchwyty oraz zatrzask nie nagrzewają się co jest plusem, natomiast sama obudowa już się nagrzewa dosyć mocno, co jest chyba cechą charakterystyczną opiekaczy, jednak trzeba je trzymać z daleka szczególnie od dzieci w momencie opiekania i po nim aż opiekacz ostygnie.
Opiekacz podobnie jak inne posiada lampkę informującą o włączonym zasilaniu oraz o nagrzaniu się urządzenia i jego gotowości do pracy. Niestety nie zawiera regulacji mocy nagrzewania.
Posiada antypoślizgowe gumowe nóżki – dla mnie to zaleta we wszelkich AGD
Działanie:
Opiekacz ma 3 wymienne płyty grzewcze.
Pierwszą z nich jest płyta w „trójkąty” do opiekania kanapek. Drugą płyta w kratkę do pieczenia gofrów. Trzecia płyta w prążki tzw grillowa. Ta bardzo przypadła mi do gustu, bo grilluje się na niej szybciej niż na patelni grillowej (opieka od razu z obu stron) – często wykorzystuję ją do nadawania ciekawego wyglądu warzywom zanim wrzucę je do sałatki, lubię też piec na niej quesadille.
Podoba mi się rozwiązanie 3w1, po pierwsze dlatego, że to oszczędność miejsca – zamiast 3 urządzeń nawet w takiej małej wersji – mamy jedno.
Podoba mi się rozwiązanie z wyjmowanymi płytami, bo to bardzo ułatwia mycie ich i utrzymanie całej maszyny w czystości.
Płyty pokryte są powłoką nieprzywierającą, producent nie podaje jednak informacji jaki to typ powłoki. Czy jest wytrzymała? Trudno powiedzieć, po miesiącu używania nie mam zarzutów.
Wadą działania dla mnie jest zbyt mała moc maszyny a przez to mała efektywność pracy. Nie przeszkadza to przy płytach kanapkowych czy grillowych, ale już pieczenie gofrów jest mocno czasochłonne by wyszły zarumienione i chrupiące.
Podsumowując:
Zalety:
+ prosta obsługa,
+ łatwy w utrzymaniu czystości,
+ wygląd,
+ funkcjonalność
Wady:
– obudowa mocno się nagrzewa,
– wolno piecze
Robot kuchenny MUM56340 Bosch – recenzja
Robota wykorzystuję namiętnie w swojej kuchni od ponad pół roku, czas więc na parę słów o nim.
Na blogu przez ten czas mówiłam o tym jak go używam w 10ciu przepisach:
Brownie marchewkowo – piernikowe
Torcik z bitą śmietaną i letnimi owocami – truskawkami, jeżynami i brzoskwiniami
Sos dyniowo-cebulowy do słoików na zimę
Najprostszy makowiec dla leniwych
Sałatka colesław w wydaniu świątecznym
Często przez ten czas dostawałam od was pytania, szczególnie na maila czy jestem z tego robota zadowolona, czy go polecam, co o nim sądzę bo szukaliście akurat czegoś do waszej kuchni.
Reasumując te pół roku – polecam go,
Jeśli jednak gotujecie w domu okazjonalnie np. 2 razy w miesiącu (a znam takich ludzi 🙂 i stołujecie się na mieście, to ten robot nie jest dla was – nie inwestujcie ciężkiej kasy (bo robot troszkę kosztuje) w sprzęt wytrzymały, solidny, a kupcie najtańszy firmy krzak, który da sobie radę używany 5 razy w roku.
W mojej kuchni, dosłownie jak w jakimś zakładzie wytwórczym, codziennie coś się dzieje, codziennie coś się przygotowuje, a mój mąż ma o mnie zdanie „że nie gotuję niczego, w czego produkcji nie może mnie wyręczyć jakaś maszyna” 🙂 I pierwszym ogromnym plusem dla robota, jest to, że jest solidny, że nic mu nie odpadło, nic się nie ułamało, nigdy się nie przegrzał, mimo długiej pracy (uwierzycie, że na moim pierwszym blenderze był napis, by pracować nie dłużej niż minutę i zrobić mu przerwę? 🙂
Polecam MUMa jeśli wolicie mieć jeden sprzęt do wszystkiego a nie, osobny do każdej czynności. Mnie właśnie zachwyciła kompaktowość tego robota. Kuchni nie mam dużej (10mk) a przeładowanie materiałem mam ogromne. Z przyjemnością więc wywiozłam do rodziny i znajomych (ku ich uciesze 🙂 blender, malakser, mikser ręczny i mikser z obracająca się misą, elektryczną wyciskarkę do cytrusów i maszynkę do mielenia mięsa.
Po trzecie bardzo podoba mi się nowoczesny i elegancki wygląd robota, a ponieważ używam go ciągle i nie chowam do szafki, tylko stoi na blacie, nie straszy wyglądem.
Po czwarte – robot ma automatyczne zwijanie kabla (coś jak w odkurzaczach, że go wciąga) to jest super !
Cechy produktu
Moc: 900 W
7 stopnie regulacji prędkości oraz Funkcja pracy pulsacyjnej
Wyposażenie:
Misa ze stali szlachetnej 3.9 L
Hak do zagniatania ciasta, końcówka do ubijania, końcówka do mieszania
Dzbanek do miksowania Tworzywo sztuczne 1,25 l – blender
Maszynka do mielenia mięsa
Wyciskarka do cytrusów
Rozdrabniacz do jarzyn
EDYTOWANE 31 pażdziernika 2012 – dzisiaj spadł mi ze stołu dzbanek do miksowania – blender wykonany z platiku i pękł wzdłuż – niestety do wyrzucenia 🙁 a służył mi intensywnie


Robot kuchenny MCM4200 – recenzja
Czas na recenzję robota Bosch.
Przedstawiałam wam kilka dań, które z jego pomocą wykonałam:
Pieczone kotleciki wołowe z marchewką i kaszą manną
Ale to oczywiście nie jedyne dania, bo robota używam w kuchni prawie codziennie począwszy od rozdrabniania obiadków córeczce na mus kiedy zaczynała swoją przygodę z jedzeniem poprzez ułatwianie sobie życia i wysługiwaniu się robotem szczególnie przy mało wdzięcznych kuchennych pracach a skończywszy na wynajdywaniu nowych pomysłów na wykorzystywanie części robota (np. krojeniu w słupki warzyw na nakładce do robienia frytek czy siekaniu czekolady w wiórki na nakładce do drobnych plasterków).
Słowo harcerza, że to jeden z moich ulubionych sprzętów. (Swoją drogą muszę też wspomnieć, że kilka odwiedzających mnie osób, oglądających moją pracę z robotem też postanowiło go mieć choćby dla robienia surówek (pozdrawiam mamę :)).
Moje obserwacje i przemyślenia:
1 Wybierając taki robot sprawdzajcie jego moc. Im większa, tym robot będzie sprawniej działał a praca, którą wykonuje będzie krótsza. Ten robot ma moc 800W oraz to co mi się podoba 2 stopniowość mocy oraz tryb pulsacyjny (przydaje się kiedy siekamy coś delikatnego i nie chcemy zrobić z tego miazgi).
2. Gumowe nóżki – przyssawki – po prostu je lubię i wybieram sprzęty posiadające je. Cenię sobie komfort i szybkość pracy i zwykle nie mam ochoty biegać za robotem czy innym sprzętem po całej kuchni.
3 Misa mieści pół kg mąki plus dodatki (na 1,5 kg ciasta) – jest to standard pojemności i dla małej rodzinki jest idealny. Kiedy robię większe danie dzielę je po prostu na dwa.
4 Zabezpieczenie misy roboczej – za pierwszym razem dostałam szału, bo przez półgodziny nie mogłam uruchomić robota – nie wiedziałam, że wszystkie elementy muszą być dopasowane zawsze by „zakliknęły” wtedy robot ruszy. Teraz to doceniam bo często gotuje ze mną córeczka, która czasami po prostu włącza jakieś urządzenie. Ten robot nie ruszy, jeśli odpowiednio go nie zamkniemy – będzie migało światełko, że brak którejś części np. pokrywki.
5 Wbudowana szufladka na norze – fajny bajer – części są w jednym miejscu, nie trzeba szukać w licznych kuchennych szufladach. Ważne dla mnie jest też to, że ostre części są w niej zabezpieczone przed małymi paluszkami.
6 Wyposażenie robota:
– nóż metalowy do siekania – np. rozdrabniam nim mięso na mielone, groszek na piure
– plastikowy nóż do wyrabiania ciasta – najczęściej używam do kruchego ciasta, którego nie cierpię siekać 😉
– tarka o grubych oczkach, o drobnych, tarka do robienia cienkich i grubych plasterków – uwielbiamy surówki więc dla nas to niezbędnik
– tarcza do robienia frytek – frytek nie jemy, ale siekam nią warzywa w słupki
– blender – niezastąpiony do koktajli szczególnie latem
– wyciskarka do cytrusów – przy połówce cytryny się z nią nie bawię, ale jest znakomita kiedy mamy ochotę na szklankę soku pomarańczowego, bo trwa to tylko chwilkę
-sokowirówka – nie używam bo mam swojego wspaniałego giganta (używanego zresztą codziennie:)
Polecam z czystym sumieniem !


Sokowirówka Bosch MES20C0 – recenzja
Tak, jestem maniaczką świeżych soków 🙂 Kilka z nich pokazywałam już tutaj, np.:
Sok w japońskim stylu na nastrój „jakotako”
Sok „Antidotum na depresję sezonową”
Dzień bez świeżego soku to dzień stracony i tym sposobem zdążyłam w ciągu niespełna dwóch lat zużyć doszczętnie dwie sokowirówki – ta jest trzecia, troszkę już na niej pracuję i myślę, że mogę opowiedzieć parę moich przemyśleń na jej temat, tym bardziej że zostałam o to przez was proszona.
Oczywiście mowa o sokowirówce Bosch MES20C0
1.Wybierając sokowirówkę należy kierować się po pierwsze mocą silnika, im wyższa moc tym większe prawdopodobieństwo, że przeżyje wyciskanie soków z twardych produktów jak np.: buraki. Ta ma moc 700W i jak do tej pory świetnie sobie radzi.
2. Jeśli już mowa o przecieraniu twardych owoców czy warzyw to świetnym rozwiązaniem jest też 2 stopniowość regulacji szybkości. Oczywiście pomijając kwestię, że na szybszym stopniu wyciskanie pójdzie nam szybciej – przy twardych produktach pójdzie nam na szybszych obrotach znacznie lepiej i sprawniej.
3.Mówiąc o komforcie i sprawności pracy muszę powiedzieć o gumowych nóżkach – przyssawkach w które ta sokowirówka jest wyposażona. Niby wydaje się to oczywistością, ale jedna z moich poprzednich sokowirówek ich nie miała i było to prawdziwą tragedią, bo pracujący silnik wprawiał sokowirówkę w drgania a podczas przeciskania owoców a szczególnie twardych warzyw – sokowirówka wtedy żyła własnym życiem uciekając przede mną po całym blacie. Może wydawać się to śmieszne, ale było straszne, bo sok rozlewał się wszędzie, nie mówiąc o tym, że mogło to być niebezpieczne. Gumowe nóżki przyssawki to duży komfort pracy, szczególnie jeśli silnik maszyny ma sporą moc.
4.Kolejną ważną rzeczą dla komfortu pracy jest duży ( w rozmiarze XXL 🙂 otwór wlotowy dla owoców i warzyw. Taka rzecz skróciła mój czas wytwarzania soku 4 czy 5 razy. Wyobraźcie sobie robienie jednorazowej porcji soku z 3kg jabłek i dzielenie każdego na co najmniej 4 części przy małych jabłkach (dodatkowo przy moich starych maszynach musiałam wykrajać też gniazda nasienne bo silnik nie radził sobie z takimi twardymi rzeczami :/ ) tutaj po prostu wrzucam całe, umyte jabłka, buraki, pomarańcze i wio 🙂
5. Mała ilość elementów oraz prostota budowy tych elementów (brak dziwnych zakamarków) to wszystko sprawia, że bardzo łatwo umyć po pracy sokowirówkę. Co prawda elementy przystosowane są do mycia w zmywarce, ale czasami, jeśli wyciskany był sok np. tylko z jabłka, mi wystarczy porządnie opłukać je pod bieżącą wodą i jest czysta, a robi się to bardzo szybko dzięki wspomnianym wyżej cechom.
6. Strasznie fajną rzeczą jest też pojemnik na sok z regulacją piany – bo u nas owa pianka nie jest lubiana, więc również oszczędza to mój czas, bo nie muszę soku przefiltrowywać jak robiłam wcześniej.
Podsumowując: zmniejszył się mój czas pracy przy wykonywaniu soku, zmniejszył się nakład pracy oraz sprzątanie bałaganu po. Dla mnie to wszystko ewidentnie na plus.
Z czystym sumieniem polecam tę sokowirówkę !





