Steki z kangura

 

 

 

 

Ostatni czas obfituje u mnie w wyzwania smakowe i jedno z nich zaserwował mi w sobotę mój teść przygotowując na grilla mięso kangura.

Prawda jest taka, że choć to bardzo egzotycznie brzmi, łatwo znaleźć je w sklepach obok takich specjałów jak ślimaki czy mięso dzika lub sarny, albo choćby rekina – teraz świat stoi dla nas otworem. Z pewnością takie rarytasy są dużo droższe niż w krajach z których pochodzą, ale transport kosztuje ( z Australii całkiem sporo).

Mój teść jak na pierwszą wielką próbę postanowił przygotować steki bardzo klasycznie i bardzo dobrze bo w ten sposób można rzeczywiście poczuć naturalny smak produktu.

Wyszedł z założenia, że takie czerwone mięso musi zachowywać się podobnie do naszej wołowiny, a więc by zanadto nie wysuszyło się w trakcie pieczenia obłożył je cienki plasterkami słoniny, które przytwierdził wykałaczkami.

A jak smakuje takie mięso? Muszę przyznać, że nad wyraz dobrze! I ja już wiem, że dużo łatwiej
przyjdzie mi je zjeść przy następnej okazji niż np. tatara (bo jedzenie surowego mięsa to na razie dla mnie wyzwanie nie do pokonania).

A wy próbowaliście kangura? Zjedlibyście takie steki?

 

 

 

Składniki:

0,5 kg mięsa kangura w plastrach

kilka cienkich plasterków słoniny wieprzowej

sól

pieprz

olej

 

Wykonanie:

Steki myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem, oprószamy sola i pieprzem, smarujemy niewielka ilością oleju.

Każdy stek obkładamy jednym lub dwoma plasterkami słoniny, którą przymocowujemy za pomocą wykałaczki.

Grillujemy na średnio rozgrzanym grillu.

 

 

Steki z kangura

 

 

 

 

 

 

 

Steki z kangura