
życie
życie
Przedstawiam wam kolejną propozycję
skomponowania letniego, pysznego obiadu, bardzo prostego w
przygotowaniu.
Łososia marynowanego w białym winie
podałam z ugotowanymi w koperkowej wodzie ziemniakami w mundurkach,
wiązkami fasolki w cytrynowych obręczach oraz z najprostszą
surówką z białej kapusty.

Składniki na 3 osoby:
3 kawałki łososia (po ok 150g)
pół szkl białego wina
pieprz
sól
oliwa w spreju
Wykonanie:
Kawałki łososia oprószam solą i
pieprzem i wkładam do szczelnego woreczka foliowego, zalewam winem i
zostawiam na godzinę do zamarynowania.
Patelnię rozgrzewam, spryskuję oliwą
i wykładam na nią łososia odsączonego z marynaty.
Smażę po 3-4 minuty z obu stron.

Bardzo proste i szybkie do
przygotowania danie.
Bardzo smaczne i lekkostrawne.
Mięso królika polecane jest w
szczególności dzieciom i osobom na dietach zdrowotnych ( ma
najmniej tłuszczu i cholesterolu w stosunku do innych mięs a więcej
białka i składników mineralnych).
68 kcal / 100g dania
Składniki:
tuszka królika
2-3 pęczki młodych marchewek
sól
świeżo mielony pieprz
tymianek suszony
kilka ząbków czosnku
Wykonanie:
Mięso królika pokroić na porcje,
oprószyć solą i świeżo mielonym pieprzem.
Marchewki obrać, umyć i oprószyć
odrobiną roztartego, suszonego tymianku.
W rękawach (lub torebkach) do
pieczenia układać po kilka marchewek a na nich po 2 ząbki czosnku
i porcję królika, zawiązać.
Piec 30 min w 200st.

Podobnie jak kilka innych blogerek, dostałam do przetestowania zestaw do samodzielnego zrobienia sushi firmy Blue Dragon. Z przyjemnością skorzystałam z produktów, ponieważ sushi uwielbiam i kilka już razy z lepszym lub gorszym skutkiem przygotowywałam je samodzielnie 🙂
Ponieważ jednak jest lato a ja nie mam sprawdzonego i zaufanego źródła by kupić świeżą rybę do zjedzenia na surowo, wpadłam na szatański pomysł przygotowania sushi po polsku tj ze śledziem z cebulką. Wyszło pyszne !
Na swoje usprawiedliwienie tej małej profanacji powiem wam skąd wziął mi się ten pomysł, otóż z niedawno przeczytanej książki o Japonii „Tatami kontra krzesła” i przeczytanej tam historii sushi „Pierwotnie sushi było sposobem konserwowania żywności. Zauważono, ze fermentujący ryż świetnie się do tego celu nadaje. Solone ryby obkładano więc ryżem, pakowano do beczek. Potem ryż usuwano i jedzono tylko rybę. Świeże sushi do szybkiego podania zaczęto przygotowywać dopiero w XIXw i było to przez długi czas tylko nigiri sushi (początkowo wielkości pączka). Sushi jakie obecnie znamy, można nazwać pochodną japońskiego street foodu.”
Moja opinia dotycząca produktów do sushi Blue Dragon jest następująca: zadowolona jestem bardzo z ryżu do sushi, octu ryżowego, alg nori oraz wasabi i te polecam. Niestety nie jestem zadowolona z 3 produktów, zawierają bowiem konserwanty, których staram się unikać. Sos sojowy nie jest niestety sosem wytwarzanym zgodnie z tradycją japońską bo w składzie ma barwnik – karmel, konserwant sorbinian potasu oraz jedynie namiastkę prawdziwego sosu tj ekstrakt z sosu soi. Marynowany imbir zawiera wzmacniacz smaku glutaminian monosodowy a już zupa miso (której jeszcze nie używałam) ma w składzie glutaminian sodu, guanylan diodowy i inozynian diodowy 🙁
Składniki na porcje dla 3 osób:
1,5 szkl ryżu
6 listków suszonych alg morskich
pasta wasabi
ogórek
300g solonych płatów śledziowych
1 cebula czerwona
dobry gatunkowo olej roślinny – ja użyłam z pestek moreli
ocet ryżowy
sos sojowy
marynowany imbir
zaprawa do ryżu:
9 łyżek octu ryżowego
5 płaskich łyżek cukru
2 płaskie łyżeczki soli

Wykonanie:
Śledzie wymoczyłam przez kilka godzin zmieniając wodę, ułożyłam w słoiku przekładając pokrojoną w plasterki cebulą i zalewając octem i olejem w proporcji 1:1 Zostawiłam na noc w lodówce.
Ryż wypłukałam w wodzie 2 razy. Następnie zalałam go odą i zostawiłam na 30 min, potem znów przepłukałam na sicie. Ryż wsypałam do garnka i zalałam 3 szkl wody. Ugotowałam do miękkości (ponieważ mam kuchnie elektryczną wystarczy, że ryż się zagotuje a ja go przykrywam przykrywka i wyłączam grzanie – płyta kuchni zostaje cały czas ciepła a ryż dochodzi sam do miękkości).
Kiedy ryż będzie gotowy przekładamy go do miski, zalewamy zaprawą do ryżu i mieszamy. Dajemy mu delikatnie wystygnąć.
Na macie bambusowej rozkładamy listek alg (błyszczącą stroną do dołu).
Na nori układamy ryż na 2/3 powierzchni.
Na środku ryżu smarujemy cieniutką warstwę wasabi, układamy na niej kawałki ogórka, śledzia i marynowanej cebuli.
Zawijamy przy pomocy maty bambusowej i kroimy w kawałki o szerokości 2,5 cm ( nóż musi być naprawdę ostry, czego mojemu brakowało…).
Sushi podaje się z sosem sojowym do zamaczania oraz z marynowanym imbirem, który służy do przegryzania między kolejnymi rodzajami sushi, aby oczyścić kubki smakowe.
Składniki dla 4 osób:
12 krewetek tygrysich lub średnich langustynek
300g młodych liści szpinaku
pół kieliszka białego martini
60g masła
sól
świeżo mielony pieprz
szczypta chilli
Wykonanie:
Umyć i odsączyć liście szpinaku.
Na patelni na niewielkim ogniu roztopić masło, dorzucić szpinak, przyprawić i dusić go kilka minut mieszając.
Na drugiej patelni rozpuścić łyżkę masła na małym ogniu, wrzucić krewetki, podsmażać kilka minut, przyprawić. Wlać martini i podgrzewać aż odparuje.
Krewetki podawać na szpinaku.

Przystawka naprawdę smaczna a przy tym wykwintna i efektowna. Znakomicie pobudza apetyt 🙂
Przepis na nią podobnie jak przepisy, które wcześniej pokazywałam na Pucharki z bakłażanem, ricottą i pomidorkami i Roladki z sojowego salami z kozim serem, ziołami i pistacjami pochodzi z książki
„Przekąski i przystawki zimne i gorące”
Książka została wydana w serii „Z różnych stron świata”.
Zawiera ok 40 przepisów podzielonych w kategoriach: Dla rodziny; Dla przyjaciół; Na lekką kolację; Małe i smaczne.
Jest bardzo ładnie wydana z całostronicowymi, świetnymi zdjęciami dań.
Przepisy w większości są recepturami na przekąski z kuchni śródziemnomorskiej (bardzo popularnej w PL ostatnio).
Myślą przewodnią autorki tej książki jest hasło „Miło jest coś przekąsić” 🙂
Znajdziemy tu pomysły przede wszystkim na przystawki zimne i ciepłe, proste i wykwintne, lekkie i bardziej sycące, dla dzieci i dla osób o wyrobionym smaku. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja mam zaznaczonych karteczkami jeszcze kilka przepisów, które chciałabym wkrótce przygotować.
Informacje o książce:
autor: Lucia Pantaleoni
Wydawnictwo RM
liczba stron: 71
twarda okładka
rok wydania: 2011
fragment książki tutaj
