Zupa ugotowana przez 2,5 roczną córeczkę

Dzisiaj trochę prywaty wywołanej porannym szokiem 😉

Czasami warto wstać rano kiedy dziecko prosi bo inaczej znajdzie sobie samo bardzo interesujące zajęcie.

Dzisiaj rano córeczka prosiła by wstać i się z nią pobawić, jednak wczoraj z okazji rozpoczęcia weekendu tak fajnie nam się siedziało do późna w nocy…

Po kilku prośbach córeczka zrezygnowała, za chwilę też nastała w domu cisza a ja po raz kolejny dałam się nabrać i zasnęłam.

Przecież cisza przy małym dziecku nie wróży nic dobrego…

Kiedy w końcu wstałam i pierwsze kroki skierowałam do kuchni by zrobić sobie kawę, co ujrzałam?

No właśnie – małe pobojowisko oraz zupę ugotowaną przez moją córkę, która ma poniższy skład: rodzynki, suszona żurawina, ziarno słonecznika, liście laurowe, garść ziela angielskiego, cały słoiczek pieprzu czarnego, cały słoiczek suszonych pomidorów z czosnkiem i coś czego najbardziej mi szkoda – cała puszeczka mielonej papryki wędzone przywiezionej z Hiszpanii…

Pewnie składników byłoby więcej, ale jak się dowiedziałam słoiczek z sezamem czy płatkami czosnku oraz oliwa nie dały się otworzyć…

Rośnie mi mała kuchareczka.

Rozmowa poważna się odbyła, poprosiłam by nie gotowała używając moich przypraw a swoich, lecz znając naturę dzieci nie wiem teraz czy zacząć raniej wstawać czy przenieść ogromną półkę z przyprawami gdzieś wyżej – co niestety wydaje się o wiele trudniejszym zadaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.