Julie&Julia

Wczoraj zostawiliśmy córeczkę u teściów i wybraliśmy się z mężem na randkę.

W kinie nie byłam już ze sto lat!

A skoro dano mi władzę w wybieraniu filmu, zdecydowałam, że będzie to „Julie&Julia”, o którym już wcześniej słyszałam i chciałam zobaczyć.

Na seansie (mimo, że był to drugi dzień po premierze) było nie więcej niż 15 osób.

Ja w każdym bądź razie nie żałuję wyboru.

Film byś świetny, nieszablonowy (a to jeden z największych plusów), zabawny, a grająca jedną z głównych bohaterek Meryl Streep jak zwykle kapitalna (uwielbiam jej grę, choćby z pożegnania z Afryką czy Diabła ubierającego się u Prady). Nie wiem jaka naprawdę była Julie Child, ale mam wrażenie, że M. Streep wykreowała postać ciekawszą i zabawniejszą od oryginału. Już właśnie dla samego grania M Streep warto ten film obejrzeć.

"

Mamy tu przeplatające się ze sobą, choć oddalone w czasie, historie dwóch kobiet, dla których gotowanie stało się ważnym, decydującym o dalszym losie elementem życia. Pierwszą jest legendarna Julia Child (Streep), autorka słynnej książki wprowadzającej francuską kuchnię na amerykańskie stoły i pionierka telewizyjnych programów kulinarnych. Jednak w 1949 roku, gdy zaczyna się film, Julia jest jeszcze tylko żoną dyplomaty Paula (Tucci), z którym przybywa na placówkę do Paryża. Nie chcąc dalej pracować jako urzędniczka ani kontentować się statusem pani dyplomatowej, zaczyna szukać pomysłu na siebie, aż w końcu zapisuje się na kurs gotowania dla przyszłych szefów kuchni. Po jego ukończeniu (nie bez trudności – musi przezwyciężyć typowo francuskie uprzedzenia) zaczyna z dwoma znajomymi paniami pisać ww. książkę, która zmieniła kulinarne oblicze Ameryki. Drugą bohaterką jest Julie (Adams), niespełniona pisarka, która pracuje jako szeregowa urzędniczka w nowojorskim biurze, mieszkając ze swoim mężem (Messina) w hałaśliwym, nieprzytulnym mieszkaniu na Queensie. Jej zajęcie jest nudne, często dołujące (jest rok 2002, a więc zaraz po zamachu na WTC), koleżanki robią kariery etc; sfrustrowana Julie zaczyna więc prowadzić blog, w którym opisuje swoje doświadczenia kulinarne. Mają one charakter zobowiązania: Julie podejmuje się w ciągu 365 dni przyrządzić 564 potrawy wg przepisów z dzieła swojej słynnej imienniczki."

v

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.