dzien_ksiazki

 

 

 

dzien_ksiazki

 

 

 

 

 

 

Wiecie, że dziś mamy światowy dzień książki?

JAKĄ KSIĄŻKĘ WŁASNIE CZYTACIE?

W moim kalendarzu – ździeraku z sentencjami na każdy dzień, dziś ukazała się taka myśl „Życie bez książek jest jak lizak bez patyczka” i ja się z nią zgadzam, mało tego, ja poszłabym krok dalej i powiedziała, że życie bez książek to jak życie bez lizaków! 🙂

23 kwietnia to również imieniny Wojciecha – wszystkiego najlepszego! W tym szczególne życzenia ślę mojemu braciszkowi 🙂

 

Dzisiejszy dzień to doskonała okazja by porozmawiać, napisać o książkach.

W tamtym roku udało mi się przeczytać 61 książek, na ten rok podniosłam sobie poprzeczkę do 70.

Jak mi idzie?

Różnie…

Zapracowana mama z dwójką dzieci nie ma zbyt wielu chwil na czytanie książek, ale 16 mam już w tym roku zaliczone.

Znacznie więcej na koncie mam lektur dziecięcych, bo to codzienny rytuał i tutaj nie ma przebacz i nie ma, że nie ma czasu 🙂

Ile książek wy przeczytaliście już w tym roku? 🙂

 

Korzystając z okazji chciałam pokazać Wam tutaj 5 książek, które ostatnio przeczytałam. Są wśród nich lekkie i przyjemne, są ciężkie, mocne, na długo zostają w pamięci, są niezwykłe.

 

 

 

 

 

 

 

 

Primabalerina” Dorota Gąsiorowska

Zacznę od książki polskiej autorki, bo w tym roku postanowiłam sobie też czytać więcej książek naszych rodzimych autorów (w tym zestawieniu może wygląda to dość blado, bo będzie tylko 1 na 5, ale wierzcie mi że staram się 😉

Z Panią Dorotą Gąsiorowską miałam już wcześniej do czynienia, jesienią czytałam jej debiut pisarski „Obietnica Łucji” a potem kontynuację tej powieści „Marzenia Łucji” i podobały mi się, dlatego kiedy zobaczyłam, że autorka wraca z nową książką, bardzo chętnie po nią sięgnęłam.

„Primabalerina” to bardzo przyjemna do czytania powieść z gatunku literatury obyczajowej.

Cała historia osadzona jest w pięknym Lwowie na Ukrainie, co jest naprawdę smakowitym kąskiem, bo autorka opisuje miasto bardzo pięknie i klimatycznie, aż chciałoby się tam pojechać i poczuć ten klimat własnymi zmysłami.

Główną bohaterką jest Nina.

Wyrastała w sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne, na studiach z praktycznym podejściem do życia wybiera ekonomię, by potem zostać księgową w podkrakowskim domu spokojnej starości. W swojej pracy ponad papierki i tabelki przekłada kontakt z ludźmi, z którymi szybko się zaprzyjaźnia.

Jej największa przyjaciółka, bardzo tajemnicza Pani Irma, przed swoją śmiercią prosi ją by przyjęła po niej rzeczy, bo nie ma ich komu zostawić.

Dopiero po śmierci staruszki okazuje się, że były nimi piękna kamienica na starym mieście we Lwowie oraz tajemnica przeszłości wielkiej primabaleriny, którą w młodości była Irma.

 

 

Wydawnictwo Między Słowami

data wydania 2016

miękka okładka

437 stron

cena z okładki 36,90zł

 

 

primabalerina

 

 

 

 

 

 

 

 

Trzy siostry” Susan Mallery

Polecam tą książkę do czytania w tramwaju i w kolejce do kasy na zakupach, albo na poczcie albo chwilkę przed snem.

Książka jest z gatunku lekka i przyjemna, jednak dość mocno wciąga nas w sprawy bohaterów i nawet jeśli gdzieś tam w podświadomości już w trakcie czytania dedukujemy sobie jak to się wszystko skończy, to jednak zżywamy się z bohaterami, kibicujemy im a ich wypadki i przypadki są dla nas emocjonującymi momentami.

Tytułowe trzy siostry to trzy stare domy w stylu wiktoriańskim, stojące obok siebie na wyspie Blackberry.

Jeden z tych domów w kompletnej ruinie kupuje Andi w nagłym przypływie miłości od pierwszego wejrzenia do niego, po tym jak jej narzeczony porzuca ją przed ołtarzem nie zjawiając się na własnym ślubie, po tym jak sama musi uporać się ze wstydem i rachunkami za wesele, po tym jak jej własna matka twierdzi, że jest nieudacznicą skoro tak świetny facet ją zostawił.

Andi chce się odciąć od świata i ten dom na niewielkiej wyspie to jest to czego jej potrzeba.

Okazuje się, że pozostałe domy zamieszkują dwie inne kobiety ze swoimi rodzinami i ze swoimi skrywanymi problemami, troskami i tajemnicami.

Kobiety nawiązują znajomość, która przeradza się w wielką przyjaźń, być może właśnie dlatego, że każda z nich znajduje się na życiowym zakręcie.

 

 

 

Wydawnictwo HarperCollins

miękka okładka

data wydania 2016

430 stron

cena z okładki 36,99zł

 

 

 

trzy_siostry

 

 

 

 

 

 

 

 

Rzymski poranek” Virginia Baily

Niezbyt często sięgam po książki o tematyce wojennej czy takie których akcja właśnie wtedy się rozgrywa. To dość trudne w moim przekonaniu książki, które mocno na mnie działają i o których bardzo długo potem myślę, przeżywam.

Ta książka przyciągnęła mnie swoim niezwykłym opisem z okładki i dlatego postanowiłam ja przeczytać.

Historia rozpoczyna się od niesamowitego zdarzenia.

W 1943r r w Rzymie główna bohaterka – Chiara Ravello wracała a właściwie umykała wczesnym świtem do swojego mieszkania w którym czekała na nią niepełnosprawna siostra. Obie miały jeszcze tego dnia uciec z okupowanego Rzymu za miasto, na wieś, do swojej babki.

Przystaje nagle, będąc świadkiem zdarzenia, w tamtych czasach dość częstego. Na drodze stoi ciężarówka do której zapędzają Żydów.

Chiara przypatruje się jednej z rodzin, kobieta w ciąży z mężem, dwiema małymi córeczkami i starszym synkiem.

Wzrok obu kobiet krzyżuje się i nagle Chiara podejmuje decyzję, krzyczy do żołnierzy że ten chłopiec to jej siostrzeniec, by go uwolnili! Ci o dziwo robią to. Chiara zabiera chłopca, mocno trzymając go za rękę rusza przed siebie.

Ta niezwykła decyzja na zawsze już odmienia jej życie.

Książka nie jest łatwa, napisana jest dodatkowo od negatywnej strony.

Chłopiec osierocony wtedy nie będzie mógł poradzić sobie z traumą dzieciństwa i sytuacją która w jego przekonaniu była tragiczna, choć ocaliła mu życie.

Będziemy obserwować w książce jak jego walka z tym, że żyje choć nie powinien będzie go niszczyć a wraz z nim ludzi którzy go kochają.

Końcówka okaże się pełna nadziei o dalszy los bohaterów, jednak powieść nie tchnie optymizmem.

 

 

 

Wydawnictwo Czarna Owca

miękka okładka

cena z okładki 36,99zł

397 stron

data wydania 2016r

 

 

rzymski_poranek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Królowa lodów z Orchard Street” Susan Jane Gilman

To jest tak niezwykła historia, że na długo po przeczytaniu jej nosiłam ją w sobie i opowiadałam, zwłaszcza jej początek wszystkim osobom pytającym co ciekawego przeczytałam.

Opowieść zaczyna się w 1913 roku kiedy rodzina Treynovsky ucieka z Rosji ogarniętej wtedy przedrewolucyjnym szałem.

Rodzice i cztery córki, z których najmłodsza o imieniu Mała, będąca główną bohaterką powieści docierają do Hamburga. Tutaj czekają na statek do Afryki, gdzie matka dziewczynki chce płynąć, do brata który jest tam misjonarzem.

W porcie wszystkich oprócz Malki i ojca dopada straszne zapalenie spojówek i nie zostają wpuszczeni na statek. Mają czekać na kolejny rejs.

W tym czasie ojciec po wysłuchiwaniu współtowarzyszy ogarniętych amerykańską gorączką, postanawia w tajemnicy przed matką przebukować bilety na statek.

Kiedy nadchodzi dzień rejsu i wsiadają na statek matka postawiona w sytuacji bez wyjścia rzuca im, że nigdy im tego nie wybaczy.

Po strasznym rejsie wśród choroby morskiej i epidemii na statku docierają do kraju, który miał być rajem na ziemi, miodem i mlekiem płynącym.

Niestety okazuje się, że sytuacja jest tak beznadziejna, że pracując całymi dniami jako pomoc krawca nie wystarcza im nawet na jedzenie.

Ojciec ulatnia się po angielsku pewnego dnia i ślad po nim ginie.

Matka całą odpowiedzialność za sytuacje i pobyt w kraju w którym nie chciała być zwala na najmłodsza dziewczynkę.

Na domiar złego pewnego dnia Malka zostaje stratowana przez konia. Z trwałymi okaleczeniami trafia do szpitala a matka wyrzeka się jej, bo nie jest w stanie wyżywić i utrzymać kaleki.

Jak się potem okaże bardzo trudny los spotka matkę i siostry Malki, jednak jej się poszczęści bo Włoch, którego koń ją stratował postanowi ją przygarnąć. To jest początek naprawdę niezwykłej historii.

Polecam !

 

 

Wydawnictwo Czarna Owca

data wydania 2016

miękka okładka

cena z okładki 39,99

600 stron

 

 

królowa_lodow

 

 

 

 

 

 

 

Gwiazd naszych wina” John Green

Książek Johna Greena mam już dwie na swoim koncie i postanowiłam zapoznać się z resztą jego twórczości bo muszę przyznać, że jego powieści zrobiły na mnie duże wrażenie, choć podobno dedykowane są młodzieży.

Padło na „Gwiazd naszych wina” z czystego przypadku, ot wpadły mi w ręce, nie wiedziałam zupełnie o czym będzie książka, wzięłam po prostu kolejną książkę autora.

Powieść okazała się niesamowita, absolutnie niesamowita choć bardzo ciężka, bardzo emocjonująca, niesłychanie dramatyczna.

Musiałam czytać ją po kilka stron i odkładać by nie ryczeć przez cały czas.

To książka o nastolatkach chorych na raka – ale to bardzo pobieżne jej określenie – tak książka jest tragiczna, ale też odważna, ironiczna, nieprzewidywalna, poniekąd zabawna.

Książka naprawdę składnia do przemyśleń o wartościach w życiu, o tym że wartością jest samo życie.

Po przeczytaniu jej mamy siłę by góry przenosić bo żyjemy, bo żyją nasze dzieci, bo nasz dzień wygląda normalnie, bo możemy normalnie oddychać, chodzić i jeść.

Nie wiem czy będę mieć odwagę by obejrzeć film, bo podobno trwają prace nad ekranizacją książki.

Bardzo polecam !

 

 

Wydawnictwo Bukowy Las

miękka okładka

cena z okładki 34,90zł

data wydania 2013

310 stron

 

 

gwiazd_naszych_wina

 

 

 

 

 

 

 

 

dzien_ksiazki