
Luty szybko minął. Niby jest tylko te 2-3 dni krótszy a wydaje się jakby choć z tydzień 😉
Czytelnictwo kwitnie teraz u nas podwójnie, bo Lila sama już czyta.
Najczęściej to ja wybieram dla niej książki do naszej biblioteczki i czytamy jej z mężem (a czasami dziadkami, ciociami którzy nas odwiedzają) przed snem.
Chodzimy tez do biblioteki i tu Lila ma zupełnie wolną rękę do wyboru lektur, które sama będzie sobie czytać (choć jeśli wybiera książkę grubszą i widzę, że ta ją męczy, pomagam jej – często czytamy na zmianę po kilka stron by się nie zniechęcała).
Poniżej kilka polecanych przez nas pozycji czytelniczych i jak zwykle czekam na wasze komentarze, co czytacie z dziećmi i polecacie, a może odradzacie?
„Pospiesz się, Albercie” Gunilla Bergstrom
Alberta moja córeczka poznała w zerówce.
Mieli akurat zajęcia na które przyszła do nich Pani z biblioteki publicznej w naszym mieście i przyniosła im książeczkę o Albercie Albertsonie, którą na głos wszystkim przeczytała.
Lila potem opowiadała mi o tym chłopcu, choć sens owej książki trochę opacznie zrozumiała.
Nowy, podobający się bohater to zawsze jest trop, którym warto iść i tak rzeczywiście było.
Ja wybrałam „Pośpiesz się Albercie” a Lila jak tylko pojawiła się książeczka w domu, sama sobie ją chętnie przeczytała, no a potem jeszcze z nami by móc o niej trochę pogadać.
To krótka opowieść o poranku chłopca i jego niepożądanym (szczególnie rano) roztargnieniu. Znacie ten temat w swoim domu?
Co poranek moja córeczka „ma na wszystko czas” – musi pożegnać się z zabawkami przed wyjściem do przedszkola, pogadać do braciszka gdzie idzie, pozastanawiać się nad ubraniem i śniadaniem i tak samo ma Albert.
Zakończenie książki zabawne, trochę zaskakujące jest fajnym wyjściem do rozmowy o pośpiechu, zapominaniu, roztargnieniu.
Jeszcze jeden walor ma ta książeczka (oprócz tego, że jej okładka jest w różowym kolorze!) – porusza temat czasu, godzin, zegarków a to akurat zagadnienie które poznają przedszkolaki, więc warto je ćwiczyć w taki nienarzucający się sposób.
Wiek czytelnika 3+ (obrazki = tekst)
Data wydania 2012
cena z okładki 24.90zł
twarda oprawa
28 stron



„Maks jedzie do babci i dziadka” Christian Tielmann i Sabine Kraushaar
Książeczki o Zuzi z serii „Mądra Mysz” wydawnictwa Media Rodzina to jedne z ulubionych w biblioteczce mojej córeczki – kolekcjonuje je już od trzech lat chyba i zbiór ma naprawdę pokaźny, nie raz tutaj na łamach bloga przedstawiałam pozycje z tą bohaterką.
W serii wydawniczej pojawił się nowy bohater – Maks i książeczki o nim i jego bracie w różnych sytuacjach i codziennych zdarzeniach.
No i ponieważ ta seria jest o chłopcu, moja córeczka postanowiła, że książeczki o Maksie będziemy kolekcjonować dla Henryka, on przecież też musi mieć swoją serię.
Na razie synek jest jeszcze do nich za mały, chociaż chętnie ogląda fajne, realistyczne ilustracje. Mam jednak małe podejrzenie, że to tylko taka przykrywka dla jej chęci poznawania przygód Maksa, choć książeczki stawia na Henia półeczce 🙂
Maks i jego brat Feliks jadą na jakiś czas do babci i dziadka, zupełnie sami.
Dziadek przyjeżdża po nich pociągiem i odbiera ich od rodziców na stacji, a potem jadą na wieś, tam czeka już babcia.
Chłopcy wypakowują się w dawnym pokoiku ich mamy.
Zabrali ze sobą młotki, bo przecież u dziadków zawsze jest coś do zrobienia…
To cenna lektura, szczególnie dla dzieci, które mają problem z „odklejeniem się” od rodziców, z zostaniem w opiece kogoś innego niż rodzice.
Książeczka pokazuje ten czas jako przygodę, dobrą zabawę, niecodzienne, atrakcyjne zajęcia, zdobywanie nowych umiejętności, bo dziadkowie pozwalają przecież na co innego niż rodzice 🙂
Wydawnictwo Media Rodzina
miękka okładka
cena z okładki 7,90zł
24 strony



„Kot kameleon” Joanna Wachowiak
Na stronie wydawnictwa, ta książka ma oznaczenie, że jest dla dzieci w wieku od lat 7 więc trochę się obawiałam jak przyjmie ją moja córeczka, ale opis z okładki bardzo mnie zachęcił, tak że postanowiłam spróbować (z myślą, że najwyżej poczeka na półce z książkami na przyszłość).
Książka jednak bardzo się spodobała mojej już prawie sześciolatce, wręcz z ciekawością i chęcią czekała na kolejne rozdziały czytane jej przed snem.
Sama też potwierdzam, książka jest naprawdę świetna i z tego co widzę obecnie na stronie wydawcy, znalazła się wśród dziesięciu książek nominowanych do nagrody IBBY 2014 (przyznawana m.in. dla wartościowych książek dla dzieci).
„Kot Kameleon” to opowieść o dziewczynce o imieniu Natalia, którą rodzice zawożą do babci na wieś, gdzie musi spędzić kilka najbliższych dni.
Na miejscu okazuje się, że tata dziewczynki niechcący pomylił torby i ulubione zabawki zostały w domu.
Dziewczynka rozpacza, nie ma pojęcia co może robić bez swoich rzeczy na wsi, tylko z babcią (która nie ma telewizora ani komputera) i jej czarnym kotem Blekotem.
Babcia jednak jak to babcia zaczyna rodzinne opowieści, wciąga dziewczynkę w ręczne robótki: pieczenie ciasta, produkowanie własnych mydełek, zabiera Natalię na strych, pozwala myszkować wśród rzeczy, przymierzać stare kapelusze i bawić się szkiełkami z lampy witrażowej, przez które kiedy się patrzy na świat wszystko nabiera czarodziejskich barw, nowych, niesamowitych kształtów i znaczeń.
Książkę bardzo umilają piękne, wręcz magiczne ilustracje Emilii Dziubak.
Bardzo polecamy!
Wydawnictwo Bis
twarda okładka
wiek czytelnika 7-12 (choć moim zdaniem spokojnie od 6 lat)
144 strony



Nadia Berkane i Alexis Nesme „Marysia”
Zauważyłam, że Lila ma szczególne zamiłowanie do książek w seriach wydawniczych, uwielbia je kolekcjonować. W sumie nawet jej się nie dziwię, znam to z autopsji 😉 sama w swoim życiu kolekcjonowałam kolejne części przygód jakiegoś bohatera, trochę potem z nich wyrastając, ale jednak z jakiegoś sentymentu chciałam mieć i poznawać kolejne.
Lila uwielbia ciągle rozważać nad tym (oglądając spis na okładce książki) których części jej brakuje, które chciałaby mieć i przeczytać w następnej kolejności.
I tak oto zawitała u nas nowa dla nas seria – „Marysia” Wydawnictwa Debit.
Sama fabuła książeczek jest bardzo prosta, przeznaczona dla młodszych przedszkolaków, jednak ja chwilowo idę za falą zachłyśnięcia się Lili umiejętnością samodzielnego czytania i te właśnie książeczki z krótkimi, prostymi tekstami, dużymi literami są idealne dla młodocianych czytaczy a Lila czyta je swojemu braciszkowi 🙂
„Marysia na zakupach”
Misia Marysia wybiera się z rodzicami i braciszkiem na rodzinne zakupy spożywcze: chce wsiąść do wózka sklepowego na miejsce dla maluszków, dąsa się, bawi w chowanego między regałami, marudzi o słodycze, postanawia samodzielnie zwiedzić sklep i samodzielnie coś kupić i gubi się – z pozoru codzienne, prozaiczne sytuacje, są świetnym punktem wyjścia do rozmów z dzieckiem o tych tematach, bo zakupy, słodycze, zachowanie to niekończące się tematy domowych dyskusji – „Marysia na zakupach” jest dobrym wstępem do nich.
Wydawnictwo Debit
miękka okładka
cena z okładki: 6,90zł
data wydania 2014
20 stron
wiek dziecka 3+



„Marysia i mała orkiestra”
Misia Marysia zaprasza przyjaciół na podwieczorek, który przygotowuje mama.
Wśród pomlaskiwań i rozważań nad smakołykami, słodyczami i tym co dzieci najbardziej lubią jeść, rozpoczyna się rozmowa o dźwiękach jakie wydają np. odkładane sztućce czy szklanki o różnych zawartościach mleka w które uderzy się leciutko widelcem.
Dzieci zachęcone tematem szukają innych „domowych instrumentów” i słuchają jakie dźwięki wydaja pokrywki czy kuchenna łyżka uderzająca o garnek.
Jedno z dzieci jest jednak niezadowolone, wręcz naburmuszone, czemu?
Wydawnictwo Debit
miękka okładka
cena z okładki: 6,90zł
data wydania 2015
20 stron
wiek dziecka 3+



„Marysia w szpitalu”
Zabawa w pokoiku Marysi trwa w najlepsze, wszędzie pełno zabawek i jak najbardziej potrzebnych akurat teraz rzeczy. Mama woła na podwieczorek. Rozbrykane misiaki, nie patrzą, śmieją się i biegną przed siebie rozbawione, ale Marysia na schodach natrafia stopą na samochodzik, który pod naciskiem jej nogi odjeżdża a misia spada z kilku stopni w dół. Nieszczęście gotowe…
Marysia płacze i jęczy, bardzo boli ją ręka.
A rodzice przecież prosili by nie biegać po domu…
Nie ma rady, trzeba jechać do szpitala bo to może być zwichnięcie albo nawet złamanie.
Tam okazuje się, że niestety…
Wydawnictwo Debit
miękka okładka
cena z okładki: 6,90zł
data wydania 2015
20 stron
wiek dziecka 3+



„Basia i kask” Zofia Stanecka
Basia to ostatnio jedna z ulubionych bohaterek Lili, mamy już na półeczce kilka książeczek z jej przygodami, jedna – zupełnie nowa czeka jeszcze w mojej magicznej szufladzie, z której w każdą niedzielę wyciągam po nowej książeczce dla mej małej gawiedzi (więc będzie o niej w następnym wpisie tego typu) i jedną Wam pokazujemy dziś.
Wydawnictwo Egmont ma teraz naprawdę fajną serię „Czytam sobie” – to trzypoziomowy program nauki czytania dla dzieci w wieku 5-7 lat.
Pierwszy poziom = składam słowa (150-200 wyrazów w tekście książeczek, ćwiczenie głoskowania).
Poziom drugi = składam zdania (800-900 wyrazów w tekście książeczki – ćwiczenie sylabizowania).
Poziom trzeci = połykam strony (2500-2800 wyrazów w tekście, dłuższe bardziej złożone zdania).
Lila czyta już płynnie i radzi sobie z tradycyjnym wydaniem Basi, choć często za dwoma posiedzeniami przy niej (za jednym jeszcze trochę jej się dłuży).
Ostatnio nawet sama wypożyczyła sobie z biblioteki do samodzielnego czytania opowiastkę o Basi, której jeszcze nie znała, ale bardzo chciała też „Basię i kask” Czemu?
Bo to nowa zupełnie przygoda! No i ten sukces malujący się na twarzy dziecia, kiedy przeczyta całą książkę od początku do końca w 2 minuty 🙂 A potem czyta ją sobie jeszcze kilkanaście razy 🙂 Szkoda, że Basia i kask jest jedyną pozycją w serii czytam sobie i do tego z nr 1 – czekamy na więcej!
Wydawnictwo Egmont
miękka okładka
wiek czytelnika 5+ (lub mniej jeśli dziecko wcześnie zaczyna czytać)
31 stron
naklejki!
Data wydania 2015



Joanna Krzyżanek „Księga językowych porad Lamelii Szczęśliwej”
To nasze pierwsze spotkanie z Lamelią Szczęśliwą – bohaterką książki, emerytowaną (od dziesięciu lat) nauczycielką, deklarującą się jako szczęśliwa kobieta i miłośniczka rozmów przy filiżance kakao. Już we wstępie zapowiada, że jeśli zainteresowała Cię czytelniku ta książka, to podobnie jak ona chcesz powiedzieć stop wszelkim błędom językowym.
To bardzo ciekawy poradnik dla dzieci, okraszony humorem i zabawnymi ilustracjami.
Przedstawia porady językowe, dzięki którym można nauczyć się mówić poprawną, piękną polszczyzną i zwracać uwagę na wypowiadane słowa, zwroty itd.
Wyjaśnia szereg powiedzonek i związków frazeologicznych, rozwiewa problemy z poprawnym wymawianiem słów choćby włanczam czy włączam? pisze czy jest napisane? na zakupy czy po zakupy? Itd. – a wszystko to, nie w formie suchych informacji niczym z podręcznika do polskiego, ale w formie opowiadań, w których bohaterami jest Lamelia i jej uczniowie, rodzina, znajomi.
Opowieści te są mocno nasycone poradami i wiadomościami, więc książka skierowana jest moim zdaniem do starszych dzieci w wieku wczesnoszkolnym od 6 lat wzwyż, które potrafią na dłużej skupić uwagę i słuchać ze zrozumieniem.
P.S. Joanna Krzyżanek jest również autorką serii o Cecylce Knedelek (również z ilustracjami Zenona Wiewiurki), więc jeśli znacie i lubicie to Lamielia z pewnością się Wam spodoba.
Wydawnictwo Święty Wojciech
Data wydania: 2014
Okładka twarda
Wiek czytelnika 6+
Liczba stron: 152
Cena z okładki 39,90zł


„Moje pierwsze Piosenki”
Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moja Lila uwielbia książki z muzyką, z piosenkami, z nagraniami bajek, z płytami.
Ta książeczka to wspaniały zbiór prostych dziecięcych pioseneczek np. Ojciec Wirgiliusz, Pada śnieg, Woogie-Boogie, Mam chusteczkę haftowaną, Stary niedźwiedź, Był sobie król itd.
Poza tekstem każdej piosenki książeczka zawiera bardzo prosty zapis nutowy do zagrania np. na pianinie (melodia prawej ręki i akordy do zagrania lewą) i powiem Wam, że właśnie te bardzo proste nuty skłoniły mnie do zaryzykowania po 15 latach i spróbowania czy jeszcze pamiętam nauki pobierane na pianino w szkole muzycznej przez lata szkolen 😉 Dałam rade 😀
Książeczka zawiera też wskazówki jak można się bawić z przy tych piosekach np. przy „Chodzi lisek” itd.
Do książki dołączona jest płyta cd z dziecięcymi wykonaniami wszystkich tych piosenek.
Lila bardzo lubi włączać sobie płytę i zasiadać z książką jak ze śpiewnikiem i po prostu śpiewając spędzać czas 🙂
Polecamy !
Wydawnictwo Publicat
data wydania 2010r
okładka usztywniona
książka + CD
opracowanie zbiorowe
64 strony



„Zając Henio już się nie boi”
To książeczka miniaturka dla najmłodszych czytelników (lub dla dzieci rozpoczynających naukę czytania).
My nie mogliśmy przejść obok niej obojętnie, ze względu na imię głównego bohatera 🙂
Książeczka z bardzo prostym tekstem i świetnymi ilustracjami, trochę zaskakująca miejscami 🙂
Mały zajączek Henio budzi tatę w środku nocy mówiąc, że boi się dziwnych odgłosów.
Tata zabiera go na małą wędrówkę po domu, tłumacząc co może wydawać niepokojące Henia odgłosy. Tutaj np. skrzypią stare schody, a tu okiennice, a tu woda kapiące z kranu niedokręconego przez babcię (!) 😀
Ale małego zajączka niepokoi jeszcze coś dziwnie brzmiącego, co to może być?
Wyglądają za dom a tam… ja po prostu nie mogłam przestać się śmiać, takie zabawne i takie polskie :)))
Wydawnictwo Media Rodzina
cena z okładki 2,99zł
seria pixi
24 strony




A poniżej lektury, które ostatnio Lila wybrała z biblioteki do samodzielnego czytania 🙂
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Dorota Smakuje (@dorotasmakuje)26 Lut, 2015 o 4:48 PST





Brawo 👏👏