
W gąszczu współczesnej literatury dziecięcej czasami trafiamy na prawdziwe perełki, które potrafią zachwycić zarówno najmłodszych, jak i dorosłych czytelników. Jedną z nich jest książka „Nadchodzą!” autorstwa Sylvie Neeman, ozdobiona niezwykłymi ilustracjami Albertine – laureatki prestiżowej Nagrody im. Hansa Christiana Andersena, często nazywanej „małym Noblem” w dziedzinie ilustracji książkowej. Pozycja ta wpadła w moje ręce zupełnie przypadkowo, jednak szybko okazała się literackim skarbem, który zajął szczególne miejsce na naszej domowej półce z książkami.
Historia rozpoczyna się niepozornie – poznajemy młodą kobietę w charakterystycznej spódnicy w żółte grochy, która z niepokojem i rosnącym napięciem oczekuje na… No właśnie – na kogo? Autorka mistrzowsko buduje atmosferę tajemnicy i oczekiwania, sprawiając, że zarówno dzieci, jak i dorośli śledzą rozwój wydarzeń z zapartym tchem. Napięcie narasta stopniowo, a my, czytelnicy, razem z główną bohaterką doświadczamy całej gamy emocji – od niepokoju i niepewności, przez zaciekawienie, aż po zaskoczenie przewrotną puentą.
Nie sposób pisać o tej książce bez podkreślenia wyjątkowej roli ilustracji. Albertine, szwajcarska artystka o światowej renomie, stworzyła obrazy, które są nie tylko dopełnieniem tekstu, ale równorzędnym nośnikiem opowieści. Jej minimalistyczny, a jednocześnie niezwykle ekspresyjny styl doskonale oddaje emocjonalny krajobraz bohaterki.
To, co wyróżnia „Nadchodzą!” spośród wielu innych książek obrazkowych, to wielowarstwowość przekazu. Na pierwszy rzut oka to prosta, zabawna historia, jednak przy głębszej lekturze odkrywamy uniwersalne przesłanie o radzeniu sobie z niepewnością i lękiem przed nieznanym. Autorka z niezwykłą delikatnością i wrażliwością podchodzi do tematu oswajania zmian – bez zbędnego moralizatorstwa czy nachalnego dydaktyzmu.
Wczorajszy wieczór spędziliśmy z córeczką, zagłębiając się w świat wykreowany przez Neeman i Albertine. Moja córka, zainspirowana historią, zaczęła opowiadać o własnych doświadczeniach związanych z oczekiwaniem na nowe, nieznane sytuacje – pierwszy dzień w nowej grupie na zajęciach, wizytę u lekarza, czy spotkanie z nieznanymi wcześniej dziećmi.
Zaobserwowałam, jak książka stała się dla niej inspiracją nazywania trudnych emocji. Humor i nieoczywista puenta rozładowały napięcie i pokazały, że czasami to, czego się obawiamy, może okazać się czymś zupełnie innym, niż sobie wyobrażaliśmy – często pozytywnym zaskoczeniem.
„Nadchodzą!” to pretekst do rozmów o trudnych emocjach i wreszcie – to po prostu świetna, wciągająca lektura, która bawi i uczy jednocześnie. Uniwersalne przesłanie, mistrzowskie ilustracje, nieoczywista puenta i pełne wrażliwości podejście do tematu lęku przed nieznanym.

egzemplarz recenzencki dzięki uprzejmości Wydawnictwa Ezop





Pięknie napisana recenzja! Uwielbiam książki, które w przystępny sposób pomagają dzieciom zrozumieć i nazwać swoje emocje. Dodaję do listy lektur obowiązkowych.
Zaintrygowałaś mnie tą historią, na pewno dodam ją do swojej listy do przeczytania.