Bieszczadzki Park narodowy

 

 

 

 

 

Chciałam się dziś podzielić z Wami moją relacją z trzydniowej wycieczki w Bieszczady, bardzo intensywnej w obrazy, przeżycia i smaki.

 

Na zaproszenie województwa podkarpackiego, w doborowym towarzystwie blogerów: Pauliny, Joasi i Janka oraz dziennikarzy kulinarnych i lifestylowych udałam się pierwszy raz w życiu w tą część Polski z umysłem otwartym na nowe przeżycia, notesem i nieodłącznym aparatem fotograficznym.

Wróciłam podekscytowana nowymi doświadczeniami, z głową pełną pięknych widoków i inspirujących opowieści, z 8GB zdjęć, kilkunastoma stronami notatek, dwoma nadprogramowymi kilogramami (ale czego się nie robi dla wiedzy i nowych smaków;), kilkoma świetnymi regionalnymi przepisami, których zdobycie nie było wcale łatwe a które z przyjemnością Wam zaprezentuję oraz z nowymi znajomościami z naprawdę wspaniałymi ludźmi.

Wróciłabym też z suwenirami w postaci lokalnych nalewek i win, ale nasz powrót i bieg do samolotu na 10 min przed startem to zupełnie odrębna historia na szczęście z happy endem i pamiątki już do mnie jadą 🙂

 

 

 

 

 

Co warto zobaczyć/przeżyć w Podkarpackiem:

 

Podkarpackie to region, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie czy chcemy po prostu zrelaksować się i cieszyć się pięknymi krajobrazami, ciszą i czystym powietrzem, czy też spędzić czas aktywnie na pieszych wędrówkach, rowerowym szaleństwie w dół zboczy górskich (tzw. downhill) czy też wybrać się np. na spływ kajakiem czy pontonem po rzece San. Możliwości jest wiele i nie tylko latem można świetnie się tam bawić.

Z góry uprzedzam, że to bardzo wybiórcze propozycje, bo 3 dni to za mało by poznać tak bogaty w atrakcje region, ale mam nadzieję narobić Wam nimi smaku na wyprawę 🙂

 

 

 

 

 

1. Skansen w Sanoku

Po obfitym bieszczadzkim śniadaniu, które zjedliśmy w Bachórzu udaliśmy się do muzeum na świeżym powietrzu.

Na ogromnym obszarze (38ha) można zobaczyć ponad 100 obiektów budownictwa kultury polsko-ukraińskiej Karpat z XVII-XXw,  m.in. odtworzony Rynek Galicyjski, budynki mieszkalne, gospodarcze, sakralne, użytku publicznego (poczta, apteka, sklep kolonialny), warsztaty rzemieślnicze.

Większość budynków jest doskonale urządzona oryginalnymi elementami wystroju z epoki.

Można spędzić tam cały dzień, tyle jest do zobaczenia (jeśli oczywiście kogoś to nie nudzi), ja bardzo lubię w takich miejscach wypatrywać smaczków w postaci artykułów życia codziennego bardziej intymnych bo codziennych, trochę pospolitych, takich które sami na co dzień lubimy używać, ale niekoniecznie je komuś pokazywać, jak zużyte ale ulubione naczynia kuchenne, puszki słoiki czy inne szpargały.

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

 

kuchnia

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

 

 

kuchnia

 

 

 

 

 

 

we dworze

 

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

poniżej poczta

poczta

 

 

 

 

poczta

 

 

 

 

poniżej apteka

apteka

 

 

 

 

 

apteka

 

 

 

 

apteka

 

 

 

 

 

poniżej sklep kolonialny

sklep kolonialny

 

 

 

 

sklep kolonialny

 

 

 

 

 

skansen

 

 

 

 

izba

2. galerie twórców bieszczadzkich

Nie wiem czy mi się wydaje, czy tak jest ale ludność góralska jest niezwykle twórcza.

Co rusz natrafiamy na wystawę, galerię czy ofertę rękodzieła lokalnych artystów.

 

 

 

galeria twórców bieszczadzkich

 

 

 

 

galeria sztuki

 

 

 

 

 

ikony

 

 

 

 

galeria sztuki

 

 

 

 

 

galeria

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. na szlaku w Bieszczadzkim Parku Narodowym

Bieszczadzki Park Narodowy to jeden z największych w Polsce. Warto wybrać się tam choć na chwilę by pooddychać czystym górskim powietrzem i popodziwiać widoki gór i przyrody w stanie naturalnym.

Oczywiście takie miejsce ma wiele zasad i zaostrzeń i należy pamiętać, że można chodzić tylko po wyznaczonych szlakach i nie zrywać chronionej roślinności.

Należy też pamiętać o kilku innych ważnych zasadach zachowania, gdyż to teren w którym żyją sobie w swoim środowisku naturalnym rysie, bobry, wilki, niedźwiedzie, sarny, jelenie, dziki a nawet żmije czy wąż eskulap.

Z opowieści naszych przewodników, wąż eskulap choć sprawiać może niezbyt miłe wrażenie (jest czarny i ma prawie 2 metry długości) jest niejadowity, za to bać się powinniśmy żmij, bo te już kąsają jadem w swojej samoobronie.

Powinniśmy pamiętać zatem o kilku środkach ostrożności by móc przejść obok nich obojętnie i bez naruszenia: nie zbaczamy z wyznaczonych szlaków, nie czeszemy palcami trawy, nie sięgamy bezpośrednio do krzaczków poziomek czy jagód (najpierw warto delikatnie popukać w nie patykiem).

A co zrobić by uniknąć konfrontacji z niedźwiedziem albo wyjść z niej cało?

Tu przewodnik zbył śmiechem nasze wywody na temat robienia kupy w majtki i udawania martwego. Poradził by po prostu nie spacerować po lasach wczesną wiosną kiedy zwierzaki te budzą się głodne ze snu zimowego a w pozostałych porach roku nie skradać się i nie chodzić cicho po lesie by nie zaskoczyć zwierząt, ale rozmawiać a nawet śpiewać by słyszały, że ktoś idzie i miały czas iść sobie w swoją stronę.

 

 

 

Bieszczadzki Park narodowy

 

 

 

 

bieszczady

 

 

 

 

bieszczady

 

 

 

 

 

 

4. Bieszczadzka Kolejka Leśna

a dla osób które lubią oglądać, ale niekoniecznie wędrować polecam przejazd zabytkową „bieszczadzką ciuchcią”.

Kolejka ta powstała w końcu XIXw do transportu bogactw naturalnych z tego regionu a także do przewozu np. drewna dla mieszkańców przyległych wiosek zimą, kiedy był to tam jedyny środek transportu.

Po budowie sieci dróg w Bieszczadach popadła w niełaskę z powodu nieopłacalności jej utrzymania i pewnie całkowicie zaprzestanoby jej używania gdyby nie pracownicy chcący uratować kolejkę (i swoje miejsce pracy). Założyli fundację Bieszczadzkiej Kolejki i tak od 1997r została ponownie uruchomiona do turystycznych przewozów pasażerskich.

Kursuje od maja do końca października na trasie 33km.

To naprawdę bardzo atrakcyjny element wyprawy w Bieszczady (szczególnie jeśli jesteśmy tam z dziećmi).

 

 

 

kolejka leśna

 

 

 

 

 

 

 

5. Cerkwie, kościoły, synagogi

Bieszczady to historycznie region Polski w którym zamieszkiwało wiele mniejszości narodowych a przy tym różnorodność wyznaniowa.

Naturalnym zupełnie widokiem było tu istnienie w środku wsi obok siebie, dwóch obiektów sakralnych: cerkwi i kościoła, tak bowiem właściciel wsi rozwiązywał problem wyznaniowy  ludności.

Na terenie Bieszczad możemy obejrzeć bardzo wiele obiektów sakralnych różnych wyznań wspaniale zachowanych, jak choćby Cerkwie w Smolniku z końca XVIII wieku – przykład klasycznej, drewnianej świątyni bojkowskiej na terenie Polski.

Co bardzo ciekawe – obecnie jest to kościół rzymskokatolicki w którym czynnie odprawiane są msze dla okolicznej ludności.

 

 

 

cerkiew w smolniku

 

 

 

 

 

cerkiew w smolniku

 

 

 

 

 

 

 

 

6. Jak się doi kozy

Schodząc pieszo z wzniesienia na którym stoi smolnicka cerkiew wstąpiliśmy do gospodarstwa produkującego kozie sery i trafiliśmy na trwające tam właśnie dojenie kóz. I choć czynność ta obecnie jest wykonywana przez maszyny, to nie idzie to tak szybko i sprawnie jakby mogło się wydawać. Stadko bagatela 120sztuk o wrodzonej koziej upartości to kilka godzin harówki.

Zostaliśmy tez poczęstowani tam kozimi serami m.in. wędzonym, z kminkiem, z orzechami – niebo w gębie!

 

 

koza

 

 

 

 

dojenie kóz

 

 

 

 

 

kozie sery

 

 

 

 

 

kot w bieszczadach

 

 

 

 

 

bieszczady

 

 

 

 

 

7. Przejażdżka konikami huculskimi

Górskie pastwiska, piękne widoki i konie – to dopiero jest atrakcja!

Hucułki – jak pieszczotliwie je nazywała Pani opiekująca się stadem to rasa górskich koni domowych, niezbyt wysokich (do 150cm w kłębie), za to wytrzymałych, odpornych (podobno są w stanie całorocznie żyć na pastwisku), cenionych za siłę (bez problemu przewoziły niegdyś ładunki po górskich ścieżkach).

Przejażdżka na Padwie (bo tak nazywał się konik) była dla mnie nie lada wyzwaniem, bo nie jeździłam wcześniej konno, ale mimo lęku który starałam się pokonać siedząc na grzbiecie dość upartego i charakternego konika, połknęłam bakcyla jeździeckiego zdecydowanie! 🙂

Konie latem, ale stanowczo zamierzam wrócić w Bieszczady zimą i spróbować koniecznie przejażdżki saniami zaprzężonymi w psy husky.

 

 

 

 

konie huculskie

 

 

 

 

jazda konno

 

 

 

 

jazda konno

 

 

 

 

 

 

 

8. Muzeum Młynarstwa i wsi w Ustrzykach Dolnych

Znakomicie zachowany stary młyn w którym na 5ciu kondygnacjach możemy obejrzeć maszyny i urządzenia do mielenia zboża oraz posłuchać opowieści Pana Janusza (właściciela i przewodnika w jednym) o każdym z nich, o całym procesie powstawania mąki, o pracy młynarzy i innych ciekawostkach jak choćby czemu w młynach zabronione było plucie na podłogę.

Czemu?

Ponieważ młynarze po kilkunastu latach pracy w pyle zapadali na choroby płuc, co wiązało się również z rozbudowywaniem układu ślinowego i produkowaniem śliny w tak dużych ilościach, że w późniejszych etapach choroby pluli już niestety nieświadomie, było to ich odruchem bezwarunkowym –stąd rozwieszano w młynach tabliczki przypominające o higienie pracy.

 

 

 

młyn

 

 

 

 

mlyn koło

 

 

 

 

 

maszyny w młynie

 

 

 

 

 

młynarskie sita

 

 

 

 

 

otreby

 

 

 

 

 

cep

A czy wiedzieliście, że cep – jedno z najprostszych 3 elementowych narzędzi do młócki zboża, tak mocno związane z polską tradycją pochodzi z Chin?

To tam je wymyślono do obróbki ryżu, a potem również tam był inspiracją do sławnego narzędzia walki – zgadniecie jakiego? 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

Ufff…popisałam sobie, a to nie wszystko – zapraszam już wkrótce na druga część bieszczadzkich opowieści – tym razem o smakach.

I na niespodziankę dla Was dzięki której sami będziecie mogli przekonać się o tym o czym Wam opowiadam 😉

 

 

 

Strony na które warto zajrzeć:

https://www.facebook.com/podkarpackie.smaki

http://skansen.sanok.pl/

www.kolejka.bieszczady.pl

http://www.konie-bieszczady.pl/

www.muzeummlynarstwa.pl

www.carynska.pl

http://www.bieszczadzkigosciniec.pl/