To produkt, który odkryłam dzięki pudełku subskrypcyjnemu Pure Beauty o nazwie Pastel Blossom.

Suche szampony to dla mnie temat… kontrowersyjny.
Przez lata unikałam ich jak ognia, przekonana, że to tylko tymczasowe maskowanie problemu.
Ale życie bywa nieprzewidywalne, a czasem trzeba wyjść z domu z włosami, które definitywnie nie są w swoim najlepszym dniu.
Dlatego postanowiłam dać szansę suchemu szamponowi Radical.

 

Opakowanie to klasyczny aerozol o pojemności 180 ml. Butelka jest poręczna, choć dość duża jak na produkt, który teoretycznie miałby być podróżny. Zapach jest świeży, lekko pudrowy – nie przeszkadza, ale też nie zachwyca. Neutralny, co w przypadku produktu, który nakłada się blisko twarzy, jest raczej zaletą.

 

Producent chwali się ekstraktami ze skrzypu i bawełny, diatomitem oraz technologią Absolute Volume Boost. Szampon ma oczyszczać skórę głowy i włosy między myciami, dodawać objętości i przywracać świeżość. Brzmi obiecująco, szczególnie dla kogoś z cienkimi włosami jak ja.

 

 

Moje doświadczenia

Testuję ten suchy szampon od około miesiąca, stosując go głównie drugiego dnia po umyciu włosów.

Aplikacja: Tutaj zaczyna się pierwsza trudność. Instrukcja mówi o rozpyleniu z odległości około 20-30 cm, ale w praktyce wymaga to wprawy. Za blisko – włosy robią się białe i sztywne. Za daleko – efekt jest minimalny. Potrzebowałam kilku prób, żeby złapać odpowiednią odległość i ilość produktu.

Biały nalot: Jest. I to dość wyraźny, szczególnie na moich ciemnych włosach. Trzeba naprawdę dokładnie wmasować produkt w skórę głowy i przeczesać włosy, żeby pozbyć się białego pyłu. To zajmuje czas i wymaga cierpliwości. Nie jest to produkt typu “pssyk i gotowe”.

Efekt oczyszczenia: Suchy szampon rzeczywiście absorbuje sebum i włosy wyglądają mniej przetłuszczone. Czy czuję się tak świeżo jak po umyciu? Absolutnie nie. Ale czy mogę dzięki niemu przesunąć mycie o dzień? Tak, w sytuacjach awaryjnych – owszem.

Objętość: To jest punkt, w którym produkt mnie pozytywnie zaskoczył. Włosy rzeczywiście unoszą się u nasady i wyglądają na bardziej objętościowe. 

Uczucie na włosach: Włosy są lekko szorstkie w dotyku, co jest typowe dla suchych szamponów. Nie są miękkie ani jedwabiste – raczej matowe i lekko “zakurzone”. Dla mnie to akceptowalne w sytuacji awaryjnej, ale nie na co dzień.

Zapach: Po aplikacji zapach jest dość intensywny, ale szybko się wycisza. Po godzinie zostaje delikatna, pudrowa nuta, która nie koliduje z perfumami.

 

Radical Suchy Szampon to produkt, który spełnia swoją podstawową funkcję – odświeża włosy między myciami i dodaje objętości. Nie jest idealny – biały nalot wymaga czasu na wmasowanie, a włosy nie czują się tak świeżo jak po prawdziwym myciu. Ale w sytuacjach awaryjnych, gdy potrzebuję szybko wyglądać przyzwoicie – sprawdza się.

Czy trzymam go w szafce na “czarną godzinę”? Tak. To uczciwy suchy szampon bez fajerwerków – robi swoje, ale nie więcej.

Czy kupię go ponownie? Możliwe.

 

 

 

 


Produkt otrzymałam w ramach pudełka subskrypcyjnego Pure Beauty – Pastel Blossom. Recenzja odzwierciedla moje osobiste doświadczenia i opinie.