
Cześć kochani!
Witam was serdecznie w kolejnym wpisie książkowym.
Dzisiaj na tapecie popularne komiksy dla dzieci.
Moje dzieciaki to zapaleni fani komiksów. Ta forma lektury jest dla nich niezwykle atrakcyjna bo rysunki działają na wyobraźnię, bo szybko się czyta. Maja swoje ulubione tytuły, ulubionych bohaterów a nawet ulubionych ilustratorów.
Wiele komiksów przewija się przez nasz dom, ale są serie, które pojawiają się często, bo szczególnie są lubiane i popularne – myślę, że nie tylko wśród moich dzieci.
Poniżej kilka propozycji takich komiksów wydawnictwa Egmont.
„Asteriks i Normanowie” to dziewiąty tom kultowej serii komiksowej, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Historia stworzona przez mistrzowski duet Goscinny-Uderzo po raz kolejny udowadnia, dlaczego przygody małej galickiej wioski stały się międzynarodowym fenomenem popkultury.
Fabuła tego albumu opiera się na genialnie prostym pomyśle: co się stanie, gdy nieznający strachu Normanowie spotkają równie nieustraszonych Galów? Goscinny w charakterystyczny dla siebie sposób zbudował historię na paradoksie – wojownicy z północy przybywają do Galii, by nauczyć się strachu, ale trafiają do jedynej wioski, której mieszkańcy podobnie jak oni nie wiedzą, co to lęk. Wprowadzenie postaci tchórzliwego Skandaliksa, kuzyna wodza Asparanoiksa, jest klasycznym dla serii przykładem, jak autorzy potrafili tworzyć komiczne sytuacje oparte na kontrastach charakterów.
Rysunki Alberta Uderzo są jak zawsze pełne szczegółów i ekspresji. Każda postać ma swój niepowtarzalny charakter, a mimika bohaterów doskonale oddaje emocje. Szczególnie sceny batalistyczne, których w tym tomie nie brakuje, pokazują maestrię artysty w dynamicznym przedstawianiu akcji. Uderzo z równą starannością odwzorowuje zarówno galijską wioskę, jak i norweskie łodzie, zachowując przy tym swój charakterystyczny, karykaturalny styl.
Scenariusz Goscinny’ego błyszczy inteligentnym humorem operującym na wielu poziomach – od slapstickowych gagów fizycznych, przez zabawne dialogi, aż po subtelną satyrę i liczne aluzje kulturowe. Warto zwrócić uwagę, jak autorzy bawią się stereotypami dotyczącymi Normanów, tworząc postaci, które mimo karykaturalnego przedstawienia pozostają sympatyczne.
Nowa edycja w twardej oprawie to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów i miłośników serii. Na szczególną uwagę zasługują dodatkowe materiały – ponad czterdzieści stron z archiwalnymi dokumentami, ciekawostkami o procesie twórczym i informacjami o kontekście historycznym. Te dodatki znacząco podnoszą wartość publikacji, oferując czytelnikom fascynujący wgląd w kulisy powstawania komiksu.
Przekład autorstwa Jarosława Kiliana i Marka Puszczewicza zasługuje na pochwałę – tłumacze świetnie oddali językowy humor oryginału, zachowując charakterystyczne dla serii gry słowne i aluzje.


Piąty tom serii „Włoski Skarbiec” to prawdziwa uczta dla miłośników komiksowego uniwersum Disneya, a szczególnie dla fanów twórczości jednego z najbardziej charakterystycznych włoskich rysowników – Giorgio Cavazzano. Publikacja obejmuje prace z lat 2006-2007, prezentując dojrzały okres twórczości artysty, który od dekad kształtuje europejską szkołę disnejowskiego komiksu.
Giorgio Cavazzano to rysownik o wyrazistym, natychmiast rozpoznawalnym stylu. W prezentowanych historiach jego kreska jest dynamiczna i ekspresyjna, pełna energii i ruchu. Prawdziwe mistrzostwo Cavazzano widać w scenach akcji, gdzie postaci zdają się niemal wyskakiwać z ram kadrów. Artysta doskonale operuje perspektywą i kompozycją, tworząc zarówno rozbudowane, pełne detali panoramy, jak i ekspresyjne zbliżenia na twarze bohaterów.
Wart podkreślenia jest sposób, w jaki Cavazzano interpretuje klasyczne postaci Disneya – zachowując ich rozpoznawalność, jednocześnie nadaje im charakterystyczny włoski temperament i dynamizm. Jego styl perfect balansuje między szacunkiem dla tradycji a nowoczesną ekspresją komiksową.
Tom prezentuje sześć historii autorstwa różnych scenarzystów, co pozwala docenić wszechstronność Cavazzano. Szczególnie interesujące jest ożywienie takich postaci jak Stary Trotyl, oryginalnie stworzony przez duet Kinney-Hubbard w latach 60., czy mrocznego Fantomena z kart historii Gottfredsona.
Scenariusze balansują między komediowym absurdem a przygodową fantastyką, zawsze jednak zachowując lekkość i humor charakterystyczne dla disnejowskich opowieści. Na szczególną uwagę zasługuje historia osadzona w Wenecji – rodzinnym mieście artysty – gdzie topografia i atmosfera miejsca zostały oddane z wyjątkową pieczołowitością i sentymentem.


„Lucky Luke – Biały jeździec” to kolejna perełka w legendarnej serii o najszybszym rewolwerowcu na Dzikim Zachodzie, stworzona przez mistrzowski duet Goscinny-Morris. Historia, w której Lucky Luke dołącza do wędrownej trupy teatralnej, to doskonały przykład tego, co czyni tę serię tak wyjątkową – połączenie wartko prowadzonej fabuły, błyskotliwego humoru i satyrycznego spojrzenia na mitologię Dzikiego Zachodu.
W „Białym jeźdźcu” Goscinny bawi się konwencją, wprowadzając Lucky Luke’a w świat teatru – środowisko kompletnie odmienne od pustynnych krajobrazów i zadymionych salonów. Rewolwerowiec dołączający do trupy teatralnej to pomysł, który otwiera pole do licznych komicznych sytuacji i dialogów. Co ciekawe, nie jest to jedynie pretekst do żartów – fabuła sprawnie łączy elementy komedii z intrygą kryminalną, którą Lucky musi rozwiązać.
Scenariusz zachowuje charakterystyczny dla Goscinny’ego rytm – rozpoczyna od wprowadzenia problemu, następnie rozbudowuje wątek poprzez serię coraz bardziej absurdalnych sytuacji, by zakończyć satysfakcjonującym finałem. Autor doskonale odmierza proporcje między elementami przygodowymi, kryminalnymi i komediowymi.
Morris (Maurice de Bévère) po raz kolejny udowadnia, dlaczego jego styl stał się ikoną europejskiego komiksu. Jego kreska jest czysta, dynamiczna i pełna ekspresji. Postaci, mimo karykaturalnego stylu, posiadają niezwykle wyrazistą mimikę, co pozwala na przekazanie subtelnych emocji i budowanie komizmu sytuacyjnego.
Szczególną uwagę zwracają sceny teatralne, gdzie rysownik ma okazję pokazać swój talent do tworzenia zabawnych, przerysowanych póz i gestów. Morris doskonale operuje też kadrowaniem – zmieniając perspektywy i plany, buduje napięcie i rytm opowieści.


„Zwariowana wyspa” to fascynująca przygoda z kultowego cyklu o Kajtku i Koku, stworzona przez mistrza polskiego komiksu, Janusza Christę. Nowe, kolorowe wydanie przywraca blask tej klasycznej historii z 1967 roku, pozwalając zarówno nostalgicznym fanom, jak i młodszym czytelnikom cieszyć się wyjątkowym klimatem i humorem tej fantastycznej opowieści.
Historia rozpoczyna się na pokładzie parowca „Kakaryka”, gdzie nagle zaczynają dziać się niewytłumaczalne zjawiska – psują się zegarki, busola i radio, znikają mapy. To jednak dopiero początek serii niesamowitych wydarzeń. Gdy bohaterowie docierają na tytułową wyspę Mohoanaha, wkraczają w świat, gdzie czas płynie inaczej, a halucynacje i zbiorowa hipnoza zmieniają ich postrzeganie rzeczywistości. Christa mistrzowsko buduje fabułę, wprowadzając elementy science fiction i przygody, tworząc opowieść, która wciąga od pierwszej do ostatniej strony.
Rysunki Janusza Christy to prawdziwa uczta dla oczu. Jego wyrazista, dynamiczna kreska, pełna detali i ekspresji, doskonale oddaje zarówno humor sytuacyjny, jak i elementy fantastyczne. Christa był mistrzem w tworzeniu wyrazistych postaci – Kajtek i Koko mają charakterystyczne osobowości, które natychmiast przemawiają do czytelnika. Dużą zaletą jest także sposób, w jaki autor projektuje różnorodne tła i scenerie – od pokładu statku po egzotyczną wyspę pełną niesamowitych zjawisk.
W „Zwariowanej wyspie” widać, jak Christa eksperymentował z formą komiksu, przygotowując się do wysłania swoich bohaterów w kosmiczną podróż w kolejnych historiach. Elementy science fiction i surrealizmu zapowiadają kierunek, w którym miała rozwinąć się seria.


egzemplarz recenzencki





Przepięknie! ♡♡♡
Bardzo lubię 😅😋
😍😍😍😍😍😍
Hello, just wanted to mention, I enjoyed this article.
It was inspiring. Keep on posting!