Styl Życia
Dekoracja świątecznego stołu
Kolejna prosta aranżacja bożonarodzeniowego stołu.
Tym razem biel i czerwień.
Biały obrus
Białe naczynia
Czerwona serwetka
Czerwona wstążka obwiązująca kompozycję talerzy
Kieliszek z przeźroczystego szkła – tym razem na nalewkę wiśniową lub żurawinową 🙂
Całość prezentuje się na tyle bogato, że cały środek stołu pozostawiony został bez ozdób i czeka na świąteczne dania.

Świąteczne nakrycie stołu w minimalistycznym stylu
Świąteczna aranżacja odsłona pierwsza.

Styl minimalistyczny.
Biel i złoto.
Kolorowymi elementami są kojarzące się świątecznie mandarynki i orzechy.
stroik

po inne świateczne dekoracje zapraszam tutaj
Dekoracja stołu w odcieniach pomarańczy
Ponieważ właśnie nakrywam do stołu na popołudniowe spotkanie i jestem z siebie zadowolona 🙂 postanowiłam i wam pokazać mój pomysł na pomarańczową aranżację stołu a przy okazji założyć nową kategorię wpisów na moim blogu, bo uwielbiam wszelkie dekoracje – aranżacje 🙂

Wspólne gotowanie u Winiar- relacja
Jakiś spory już czas temu zostałam zaproszona do siedziby Winiary w Warszawie by razem z innymi pasjonatami kuchni ugotować kilka ulubionych potraw. Wszystko odbyło się 12 października. Na miejscu miałam okazje poznać przemiłych ludzi m.in. Asię, Elę, Irenkę i Andrzeja (autorów bloga Kuchnia Ireny i Andrzeja), Monikę i Patrycję oraz organizatorów imprezy i pracowników Winiary.
Najpierw było gotowanie w fajnej,profesjonalnej kuchni. Każdy z nas zastał na miejscu wcześniej zamówione produkty na wybrane dania i pomoc do zadań specjalnych 🙂 Ja przygotowałam dynię pieczoną z szynką parmeńską oraz pieczony schab z grzybami leśnymi i tymiankiem. Mój zespół w postaci kolegi Tomka i pani Heni wspierał mnie przy najmniej wdzięcznych pracach jak obieranie i szatkowanie cebuli, oczyszczanie grzybów czy rozbijanie schabu za co ślę im specjalne podziękowania 🙂
Kiedy wszystkim udało się ukończyć swoje dzieła, zasiedliśmy do stołu bogato zastawionego owymi smakołykami by móc skosztować tego i owego, choć przyznam, że nie sposób było wszystkiego spróbować. Dań było tyle, że wystarczyłoby co najmniej na jakąś trzydniową imprezę 🙂
Po obiadku kawka i niestety brak deseru na który mimo wspaniałego obżarstwa wszyscy znaleźliby jeszcze miejsce w brzuchu. Co niektórzy jednak próbowali radzić sobie w tej trudnej sytuacji kosztując zupy chlebowej Andrzeja 🙂
Było bardzo wesoło, bardzo sympatycznie i bardzo klimatycznie, bo niesamowicie fajnie przebywać jest wśród ludzi z pasją i ją dzielić.




