Wiosna w pełni! Kwiaty kwitną, ptaki śpiewają, a ja z niecierpliwością czekałam na moje pudełko PURE BEAUTY FLORAL DELIGHT, które obiecywało wnieść tę wiosenną świeżość również do mojej pielęgnacyjnej rutyny. Gdy wreszcie nadeszło, pełne kolorowych kosmetyków niczym bukiet świeżych kwiatów, jednym z produktów, który szczególnie przykuł moją uwagę, była Ekspresowa maska liftingująco-rozświetlająca od Ziaja.

 

 

Kiedy zobaczyłam na opakowaniu słowa „natychmiastowe działanie” i „błyskawiczny efekt odmłodzenia”, moje oczekiwania były wysokie. Niestety, rzeczywistość okazała się znacznie mniej spektakularna niż marketingowe obietnice.

Na plus zdecydowanie mogę zaliczyć konsystencję produktu – kremowa formuła jest przyjemna w aplikacji i faktycznie ma w sobie coś luksusowego.
Doceniam też pojemność opakowania, która jest wystarczająca, by zastosować maskę nie tylko na twarz, ale również szyję i dekolt.

Jednak od razu po otwarciu pojawia się pierwszy problem – zapach. Trudno go nawet opisać, ale zdecydowanie nie należy do przyjemnych. Jest chemiczny, sztucznie kwiatowy i niestety utrzymuje się przez cały czas noszenia maski na twarzy.

Rozprowadzanie produktu jest bezproblemowe, ale już po kilku minutach od nałożenia pojawia się lekkie szczypanie, taki dyskomfort, który sprawia, że z niecierpliwością czekam na koniec zalecanego czasu aplikacji.

Producent zapewnia o „wyraźnym liftingowaniu drobnych zmarszczek” i „skutecznym wygładzaniu naskórka”. Niestety, po zmyciu maski efekty są co najwyżej przeciętne. Owszem, skóra jest nieco nawilżona, ale żadnego spektakularnego liftingu, rozświetlenia czy odmłodzenia nie zauważyłam.

Maska ZIAJA Ekspresowa liftingująco-rozświetlająca. Choć ma przyjemną konsystencję i dużą pojemność, to zapach, szczypanie podczas stosowania i przeciętne efekty sprawiają, że trudno mi polecić ten produkt.