Drugiego dnia Zawędrowaliśmy do restauracji La Llavors dels Origens.
Tutaj również czekała na nas prawdziwa uczta. Poznałam wiele fajnych, nowych dla mnie hiszpańskich smaków.
Starałam się jak najwięcej zapamiętać.
Oczywiście będę próbowała je odtworzyć w domu 🙂
Charakterystyczne produkty dla Katalonii: owoce morza, warzywa, chleb, sery, soczewica.
Pyszne!
Tradycyjnie do posiłku podaje się wino i wodę.

Coca de escalivada con ROMESCO – grzanki tym razem nie na chlebie lecz na cieście jak na pizzę z pieczoną papryką i bakłażanem, cebulą i charakterystycznym dla Katalonii sosem Romesco.

COCA DE almadroc y tupí – grzanki z sosem serowym (po jednej stronie na słono, po drugiej, tej ciemniejszej na słono-słodko bo w sosie serowym były jeszcze figi).

ENSALADA DE FRUTAS DE INVIERNO – mieszanka sałat z zimowymi owocami: pomarańczami, kiwi i rodzynkami z sosem na bazie oliwy, musztardy i miodu.

ENSALADA DE LENTEJAS – sałatka z soczewicy, z papryką, cebulą, kaparami i ośmiornicą

SEPIA CON BUTIFARRA Y SETAS – Mątwy z kiełbasą i grzybami

PULPITOS CON CEBOLLA – małe ośmiornice z cebulą

Platillo DE TERNERA CON ALCACHOFAS – cielęcina duszona z karczochami

Trinxat de la Cerdanya – ziemniaki z kalafiorem i bekonem (bardzo smaczne to było!)

PASTEL DE CHOCOLATE Y NARANJA – ciasto czekoladowe

UN CHUPITO – czyli „maluszek” i ich zwyczaj picia kieliszeczka czegoś mocniejszego po deserze na lepsze trawienie 🙂





